Wednesday, November 18, 2009

new delhi - old delhi

Znowu w Delhi, nic sie nie zmienilo od poprzedniej wizyty 3 lata temu, moze tylko ceny. Zniknal tez sklep U MISKA na Paharganju.
Sprytni Hindusi nadal naciagaja i probuja oszukac na kazdym kroku ale jesli zna sie juz ich sztuczki to mozna sobie z nimi poradzic ;)

W hostelu za 150rupii mieszkam obok dwoch starszych Anglikow, calymi dniami ogladaja krykiet, pija piwo i pala jointy. Wygladaja na takich ktorzy siedza tu za kare i z jakiegos powodu nie moga wrocic do europy.
Wlasciciel Bright House Hostel twierdzi ze mnie pamieta, ze bylem jego gosciem wiele razy, pytal czy tym razem tez chce kupic haszysz.
Rano na korytazu znalazlem pocwiartowane zwloki szczura, moze wszedl nieproszony do czyjegos pokoju ?

Na Paharganju, ulicy gdzie znajduje sie wiekszosc hosteli, mozna spotkac roznej masci nawiedzonych turystow o szalonych spojrzeniach. Niektorzy z nich przebieraja sie w kolorowe hinduskie ubrania, probuja wygladac bardziej hindusko niz miejscowi.

Wczoraj wieczorem wybralem sie do kina zobaczyc ktoras z nowych produkcj Bollywood, niestety z braku pradu seans sie nie odbyl. Na pocieszenie poszedlem do fryzjera na slynne golenie z masazem twarzy i glowy, polecam ;)

Jutro Kathmandu.














No comments: