













Varanasi nalezy do rikszarzy i swietych Sadhu
Guru i jego uczniowie nad Gangesem





Nepalska swiatynia w Varanasi, tutaj tez mozna znalezc erotyczne plaskorzezby
Monday, March 13, 2006
Varanasi
Khajuraho
Swiatynie w Khajuraho powstaly w latach 950-1050 A.D.
Nikt nie wie dlaczego wybudowano je akurat w tym miejscu. Khajuracho lezy na srodku pustyni, z dala od wiekszych osad.
Swiatynie slyna na calym swiecie z erotycznych plaskorzezb przedstawiajacych Kamasutre.








wioska Old Khajuraho


Kerala

to co najfajniejsze w Kerali czyli podrozowanie kanalami




plaza w Varkali

chinskie sieci rybackie, mozna kupic swieza rybke, w poblizu jest kilka restauracji typu "wybierz i kup rybe, my ci ja przygotujemy"
wizyta w swiatyni w Varkali





1-3 marca G.Busch zlozyl wizyte w Indiach, komunisci w Alleppey byli wyraznie niezadowoleni,
w innych miastach bylo podobnie, widzielismy plakaty, wiece i manifestacje anty-amerykanskie


Kerala zyje z uprawy ryzu, sklep w Kochin sprzedaje 20 gatunkow ")





Sunday, March 12, 2006
Nadal w Varanasi. Pech nas nie opuszcza.
Wczoraj znalezli jeszcze jednego robala w moim oku. Oko juz nie boli tak jak wczesniej i mam nadzieje ze nie ma tam juz nic wiecej. Teraz przez tydzien, 6 razy dziennie musze stosowac krople ktore sa srednio przyjemne, ale lepsze juz to niz cos pelzajacego po oku.
Mielismy juz bilet na pociag do Darjeling. Mielismy jechac w poniedzialek, ale rano zauwazylem ze bilecik zostal wystawiony na niedziele, czyli dzis ?!? Pociag jest juz pewnie na miejscu a my musimy czekac do wtorku na nastepny. Ma to jeden plus, zobaczymy jutro Festiwal Holi czyli swieto kolorow. Cos jak nasz lany poniedzialek tyle ze tu uzywa sie kolorowych proszkow i plynow. Sprobuje zrobic jakies zdjecia, lewym okiem hehe ;)
Pisalem ostatnio o zamachach bombowych ktore mialy miejsce w Varanasi na dworcu, na bazarze i przy glownej swiatyni. Mialem okazje widziec co dzialo sie w Anglii po zamachach w Londynskim metrze. To co widze teraz tutaj to jakas komedia.
Ochrona miasta polega na tym, ze w miejscach gdzie wybuchly bomby oraz przy wiekszych skrzyzowaniach siedza (doslownie siedza) znudzenie policjanci z kijami. Raz na jakis czas wstaja i popedzaja przechodniow oraz przejezdzajace pojazdy i to cala ich dzialalnosc.
Jednak bardziej zaskoczylo mnie to, co widzielismy wczoraj na ghatach nad Gangesem. W pewnym momencie ktos zauwazyl ze na schodach lezy sporych rozmiarow porzucona torba.
Bomby ktore eksplodowaly takze umieszczone byly w torbach, znaleziono trzy ktore nie wybuchly.
Ludzie zamiast uciekac i wezwac policje zaczeli wskazywac palcami na pakunek, smiac sie i z ciekawoscia podchodzic coraz blizej. Jak juz kiedys pisalem, Indie zaskakuja kazdego dnia...
Cale szczescie po paru minutach znalazl sie wlasciciel torby.
Coraz czescie zaluje ze nia mam kamery. Kazdego dnia mozna tu nakrcic film o Hindusach ktory pod wzgledem absurdu smialo moze konkurowac z tworczoscia Monthy Pythona ;)
Inny ciekawy film moglby powstac o wszystkich nawiedzonych podroznikach przyjezdzajacych do Indii w poszukiwaniu oswiecenia.
Najciekawsze jest to kiedy ubieraja swoje dziwne stroje i staraja sie wygladac bardziej hindusko niz sami Hindusi.
Wczoraj obserwowalem kilku takich osobnikow, ktorzy siedzac na ghatach przepisywali przepis na oswiecenie "trzeba medytowac nad Gangesem, wczesniej troche jogi, 40 szybkich oddechow, 20 powoli, 40 szybkich, przerwa i nastepna seria 100 oddechow..." swiete otoczenie zrobi swoje.
Jak powiedzial jeden Sadhu, zeby osiagnac oswiecenie nie musisz przyjezdzac do Indii, nie musisz nawet ruszac sie z miejsca. Mozesz to zrobic pod drzewem na wlasnym podworku. To nie kwestia otoczenia i miejsca, ale tego co jest w srodku, tego co robisz i jak to robisz.
Trzeba bedzie wracac do domu... ;)
Sadhu z nad Gangesu, Varanasi
Thursday, March 09, 2006
Varansi
Jestesmu juz na polnocy Indii. Wcale nie jest chlodniej.
Zle sie dzieje. Przyjechalismy dzis do Varanasi i na dzien dobry dowiedzielismy sie ze wczoraj mialy tu miejsce ataki bombowe. Trzy bobmy w trzech zatloczonych miejscach miasta zabily ponad 80 osob w tym 3 turystow.
W miescie mowi sie, ze to lokalna mafia nie moze sie dogadac z wladzami miasta.
Zwijamy sie stad najszybciej jak sie da, ale sprawe komplikuje to, ze nabawilem sie jakiejs choroby. Zaraz po przyjezdzie pojechalismy do lekarza ktory wyciagnal z mojego prawego oka kilka robakow... Dostalem krople, masci, tabletki ale musimy siedziec tu do soboty kiedy mam kolejna wizyte u okulisty.
Spodziewalem sie rozmaitych chorob w Indiach, ale pasozyty w oku ?
Mam nadzieje ze bedzie dobrze i nie trzeba bedzie wracac do domu.
Varanasi ma swoj klimat, to najswietsze miasto Indii. Kazdy Hindus chcialby tutaj umrzec i zostac skremowany nad Gangesem.
Wczesiej bylo Khajuracho i slynne swiatynie na ktorych mozna zobaczyc erotyczne plaskorzezby przedstawiajace Kamasutre.
Sztuka przez duze S.
W Khajurach przekonalismy sie ze nie tylko Hindusi oszukuja i wyludzaja pieniadze od turystow. Slyszelismy historie o pewnym Francuzie ktory zalozyl tam mala szkole dla najbiedniejszych dzieci. Dogadal sie z przewodnikami wycieczek ktorzy przy okazji zwiedzania pobliskich swiatyn prowadza swoje grupy do tej szkoly aby ludzie z zachodu mogli zobaczyc w jakich warunkach ucza sie dzieciaki z najnizszej kasty. Opowiadana jest wzruszajac historia jaka to wspanialomyslna pomoc i o tym jak dobre uczynki wplywaja pozytywnie na karme, po czym sugerowany jest "dowolny datek" na szkole. Turysci zazwyczaj daja, czesto calkiem spore sumy. Niestety pieniadze trafiaja do kieszeni wlasciciela szkoly i po czesci do przewodnikow.
Dzieci dostaja zeszyt i dlugopis. Szkoda gadac.
Mam troche stracha przez to oko i ciezko sie pisze.
Jutro troche zdjec z Mysore, Kerali i Khajuracho.
Indie to fascynujacy ale jednoczesnie trudny kraj do podrozowania. Na zdjeciach zwykle widac ladne miejsca ale to tylko wycinki z Indii.
Nie widac tego ze na kazdym kroku probuja cie oszukac, wyludzic pieniadze. Prosisz o jedno, dostajesz co innego. Pytasz o droge do swojego hotelu prowadza cie zupelnie gdzie indziej.
Chcesz kupic bilet, nie da sie.
Dlaczego? nie wiadomo.
A kiedy? moze pozniej.
Do tego niesamowita bieda ktora widzisz na ulicy.
Dzieci bez szkoly ( piecdziesiecioprocentowy analfabetyzm) i zadnych perspektyw, pracujace jak niewolnicy w sklepach czy restauracjach za ubranie, miejsce do spania (na podlodze, tam gdzie pracuja) i troche jedzenia.
Brudne ulice, krowy, setki bezpanskich psow.
Jednak jest tutaj cos przyciaga tylu ludzi i kaze wracac.
To nie jest kraj na jeden raz. Mysle z dopiero druga i kolejne wizyty pokaza jak tu jest naprawde.
Juz niedlugo koniec ale juz wiem ze bedzie kolejny raz.
pozdrowienia
Friday, March 03, 2006
Kerala
Przelecielismy a raczej przeplynelismy przez Kerale w odrzutowym tempie.
Troche zbyt szybko aby wszystko zobaczyc, ale goni nas czas do konca wizy.
Nigdy nie widzialem tylu palm. Nazwa Kerala oznacza "kraina palm".
Kerala slynie wlasnie z palm, pol ryzowych i kanalow ktorymi podrozuje sie z miejsca na miejsce. Taka wielka zielona Wenecja.
Zdazylismy zobaczyc tradycyjny taniec Kathakali (rewelacja) i lokalne sztuki walki (porazka).
Bedzie na zdjeciach.
Jutro nad ranem wsiadamy w pociag, wracamy na polnoc Indii, 2 podrozy dni i znajdziemy sie w Khajuraho. Moze bedzie troche chlodniej, tutaj jest 30 stopni w nocy, w dzien jeszcze gorzej do tego wilgotnosc.
Potem jeszcze Varanasi, Kalkuta, Darjeling i... ?
Kombinujemy co dalej.
Minely 4 miesiace w drodze. Jest bardzo dobrze.
Wydalismy polowe kasy. Planowo mialo to nastapic po 3 miesiacach, wiec narazie radzimy sobie calkiem dobrze. Dzisiejszy obiad w "high class AC restaurant" kosztowal 3 $ za dwie osoby, zwykle mozna jesc taniej.
Jeszcze troche pojezdzimy ;)
Odwazylem sie pojsc do indyjskiego fryzjera, fryzure mam nowa a uszy nadal przymocowane do glowy w naturalny sposob.
om shanti












