Monday, March 27, 2006

Malezja - Kuala Lumpur

Piec godzin w autobusie ktory bardziej przypominal samolot i jestesmy w stolicy Malezji.
Nie wiem jak ludzie potrafia zyc w miescie kiedy panuja tu takie temperatury (ponad 30`), ja juz nie daje rady...

Sunday, March 26, 2006

Przeszlismy na nogach caly Singapur, mozna to zrobic w ciagu jednego dnia :)
Miasto jest przepiekne, szerokie ulice, nowoczesne kilkudziesieciopietrowe budynki, piekne swiatynie roznych religii i wszedzie pelno zieleni.

Jesli ktos lubi "shopping" to Singapur jest idalnym miejscem. Orchard Road to kilkukilometrowa ulica wzdloz ktorj po obydwu stronach ciagna sie gigantyczne, nowoczesne centra handlowe w ktorych mozna kupic wszystko, od sznurowek po garnitur od Armaniego.
Nie jest juz tak tanio jak podobno kiedys bylo, ale i tak taniej niz u nas, zwlaszcza komputery. Kupilem nowy szeroki obiektyw, bedzie dodatkowy wymiar na zdjeciach.

Jest straszliwie duszno (to juz prawie rownik). Najlepiej siedziec w hotelu lub w "shopping centre" gdzie jest przyjemna klimatyzacja, ale ja mam chyba uczulenie bo ciagle kicham w klimatyzowanych pomieszczeniach.

Singapurczycy to kulturalni, pracowici i swietnie wyksztalceni ludzie czego nie mozna bylo niestety powiedziec o Hindusach :) Dobrze widac tutaj, jacy ludzie - tak wyglada kraj.

Na ulicach jest niesamowicie czysto, wrecz sterylnie. Wladze wymyslily swietny sposob. Za rzucenie papierka lub spluniecie na ulice kara 1000$, za palenie w miejscu publicznym 1000$. Co ciekawe sa tez kary za dokarmianie golebi, dlatego prawie juz ich nie ma... :)

Szkoda bedzie wyjezdzac ale jeszcze dluuuuga droga i duzo atrakcji przed nami, dzis w nocy ruszamy dalej.

pozdrowka





Friday, March 24, 2006

Singapur

Drapacze chmur, super-nowoczesne centra handlowe, kosmiczne metro, czysto i pelno zieleni. Singapur jest rewelacyjny !
W Indiach bylismy "bogaci" i moglismy sobie pozwolic na wszystko, tu jestesmy "biedni" i musimy oszczedzac. Jedzenie i hotele strasznie drogie w porownaniu do Indii, ale za to mozna kupic sprzet komputerowy i fotograficzny po cenach 1/3 nizszych niz w Polsce.
Jutro zakupy :)

Wednesday, March 22, 2006

Kalkuta

Ostatnie dni w Indiach spedzamy w Kalkucie.
Jesli nie jest sie zainteresowanym praca jako wolontariusz "u Matki Teresy" to raczej nie ma tu nic ciekawego.

Po ponad 3 miesiacach w tym kraju nadal nie wiem co o tym wszystkim myslec i o co tu wlasciwie chodzi ? :)
Zbyt wiele wrazen, pozytywnych jak i negatywnych na raz.
Uloze to wszystko w glowie i postaram sie cos napisac, ale to juz z innego miejsca,
jutro lecimy do Singapuru :)
Szykuje sie kolejny szok cywilizacyjny !


Darjelling










ulubiony bozek Hindusow - Ganesh



a tu ulubiony napoj reklamowany przez ulubionego aktora, kto zna filmy Bollywood pewnie poznaje :)


Thursday, March 16, 2006

Darjeling

Jestesmy w Darjeling. Mala, gorska miescinka zalozona przez Angoli, znana na calym swiecie ze swojej cherbatki. Podobno jest stad piekny widok na Himalaje. Jeszcze nie widzielismy bo ciagle chmury. Narazie pijemy cherbatke, cieszymy sie przyjemnym chlodkiem ( 10 stopni po 3 miesiacach przebywania w ponad 30 to niezla atrakcja :) i ukladamy plan na dalsza czesc podrozy, za tydzien bedziemy w zupelnie innej bajce.
Tutaj jakby inny kraj, zamiast swiatyn hinduistycznych, klasztory buddyjskie i mnisi w bordowo zoltych szatach. Ludzie na ulicy tez jacys inni, nikt nie zaczepia, nie namawia, nie zebrze. Mieszka tutaj calkiem spora spolecznosc uchodzcow z Tybetu.
Prowadza oni swietne restauracje z tybetanskim zarciem. Pierozki Momo sa wysmienite. Trzeba to wreszcie powiedziec, kuchnia indyjska to wielkie rozczarowanie, niestety...

Ponizej jeszcze klika fotek Varanasi.

Rejs po Gangesie






gadanie


pranie


modlenie


tutaj pali sie zwloki, nie wolno robic zdjec wiec chyba bardzo zepsulem swoja karme



Monday, March 13, 2006

Znalazlem net-cafe z dzialajacym komputerem i monitorem ktory wyswietla prawdziwe kolory :)
Bedzie troche zdjec z ostatnich tygodni.
Podrozowanie z wlasnym laptopem ma swoje zalety.
Oczywiscie trzeba caly czas uwazac i nosic go ze soba
ale mozna zaoszczedzic duzo nerwow i czasu.
Przydalby sie maly, lekki 12 calowy komputerek :)

Oko wraca do normy, obraz jeszcze zamglony ale juz nie boli ;)
Jesli nic sie nie wydarzy, jutro jedziemy w gory do Darjeling.

Dlugo bede pamietal Varanasi. Obraz stosow na ktorych palone sa zwloki nad Gangesem, swietych Guru, zebrakow, kaleki i ta niezwykla atmosfere ktora tu panuje. Pomimo wielkiego tlumu ludzi, wszystko dzieje sie tutaj wolniej i spokojniej niz gdzie indziej. Moze to jest prawdziwe oblicze Indii? Zadne miejsce do tej pory nie zrobilo na mnie takiego wrazenia.
Chyba nie bez przyczyny miasto to nazywane jest swietym, cos wisi w powietrzu.
Trudno mi to wszystko opisac, moze zdjecia troche pokaza to co widac, ale niestety nie wszystko da sie sfotografowac.

Varanasi















Varanasi nalezy do rikszarzy i swietych Sadhu

Guru i jego uczniowie nad Gangesem







Nepalska swiatynia w Varanasi, tutaj tez mozna znalezc erotyczne plaskorzezby